KRONIKA WYDARZEŃ

SĄSIEDZKA WIZYTA

 

Sąsiedzka wizyta – dzień 1.

 

            Wyruszyliśmy z Bociek o 530 – dyrektor Kazimierz Pietraszko, Jan Rzepniewski (piszący te słowa) i Tadeusz Jabłoński za kierownicą gminnego Volvo . Trochę wcześnie, ale pierwszy atak zimy i w jego efekcie 150 km oblodzonej drogi budziły respekt. Z gośćmi byliśmy umówieni w Augustowie między 8. a 9. – oni nie mieli łatwiejszej podróży, więc nie potrafili sprecyzować czasu przyjazdu. Przed 9. byliśmy już razem. Na dobrą sprawę w tym miejscu mógłbym już przestać pisać, ponieważ odtąd było normalnie, czyli zwyczajnie – jak to w rodzinie. Ale dla porządku, nieobecnych i potomnych… .

            Kiedy weszliśmy do busa i przywitaliśmy się, odniosłem wrażenie, że tych ludzi znam od dawna i że jest to nasze kolejne spotkanie. Uczniowie – a przyjechało ich czternaścioro: siedmioro dziewcząt i siedmiu chłopców – tacy sami jak nasi; młodzi, spontaniczni, na początku trochę onieśmieleni. Z upływem czasu robili na mnie coraz lepsze wrażenie swoim zdyscyplinowaniem, kulturą, grzecznością i poprawnym zachowaniem. Dorośli – dyrektor (też Kazimierz), jego zastępca (matematyk), nauczyciel wych. fizycznego oraz kierowca -  również w porządku. Kazimierz był jednak poza wszelką konkurencją. Słusznej postury (tuszy i wzrostu), pogodny, jowialny i prostoduszny; ot po prostu – słowiańska dusza w czystej postaci. Tacy ludzie już na wstępie robią dobre wrażenie, a potem przy bliższym poznaniu… jeszcze zyskują.

             Podróż do Bociek trwała ok.7 godzin, ale minęła niemal niepostrzeżenie. Rozmowy, żarty i wymiana doświadczeń – tak można ją streścić. Dłuższy postój wypadł nam w Twierdzy Osowiec. Ten niesamowity rosyjski obiekt wojskowy z II połowy XIX wieku składający się 4 fortów (I ma obwód 2,6 km) i rozlokowany na obu brzegach Biebrzy w najwęższym (2 km) zwężeniu biebrzańskich bagien, bronił linii kolejowej Białystok – Królewiec oraz zabezpieczał Cesarstwo Rosyjskie od strony Prus Wschodnich. Do historii przeszedł jako „rosyjskie Verdun”, ponieważ nigdy nie został zdobyty. Trasa zwiedzania wymaga od 2 do 9 godzin. My spędziliśmy tam niezapomniane 2,5 godziny. Niezapomniane za sprawą niesamowitego przewodnika – pana Mirosława Worony, który jest człowiekiem-instytucją. Wyglądem przypomina rycersko-szlacheckie postaci z Sienkiewiczowskiej Trylogii (ogromne wąsy i kordialne zachowanie), ma rozległą wiedzę historyczną, jeszcze większą w tym kierunku pasję, a przede wszystkim zaraża optymizmem i chęcią działania. Co myśmy tam przeżyli, trudno opowiedzieć. Kto był, nie zapomni; pozostali muszą koniecznie doświadczyć tego osobiście.

             Po drodze, dzięki uprzejmości księdza Krzysztofa Dobrogowskiego i za zgodą proboszcza, odwiedziliśmy kościół w Boćkach. Mamy się czym pochwalić, a poza tym nasz ołtarz główny miał być przecież w katedrze wileńskiej.

            W szkole z niecierpliwością czekali na nas nauczyciele i uczniowie. Było mnóstwo pysznego jedzenia, ale jeszcze więcej serca i życzliwości. Młodzi bawili się wspólnie na dyskotece połączonej z otrzęsinami klas pierwszych, a później nasi zabrali gości z Litwy do swoich domów. Starsi długo prowadzili nocne Polaków rozmowy. Nic więc dziwnego, że nazajutrz po południu… tak się było trudno rozstać i łza się w niejednym oku kręciła.  

 

Jan Rzepniewski

 

Aktualności

Kontakt

  • Szkoła Podstawowa im. Jana Pawła II w Boćkach
    Szkoła Podstawowa im. Jana Pawła II w Boćkach
    ul. Dubieńska 4
    17-111 Boćki




  • / fax:(85)731-31-68
    sekretariat czynny w godz. 8.00- 16.00
    tel. (85)731-31-68
    księgowość czynna w godz. 8.00- 16.00
    tel.(85)731-31-67


Galeria zdjęć