KRONIKA WYDARZEŃ

ŚLADAMI MAJORA ŁUPASZKI I WALK "ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH"

Lekcje historii w terenie - z udziałem ludzi, którzy pamiętają, chcą i potrafią ładnie oraz ciekawie opowiedzieć – to niezapomniane przeżycie, a jednocześnie „zanurzenie się” w przeszłość. Nieodzowne są podręczniki, konieczna jest mapa, pomocny bywa wykład nauczyciela (jeśli chce się go słuchać), dużo wnoszą metody aktywne, ale wszystko to razem blednie przy kontakcie ze świadkiem historii. Poza tym wyjazd na 2-3 godziny poza teren szkoły to dla każdego ucznia… no właśnie.

            Historia naszej okolicy nierozerwalnie wplotła się w historię narodu. Ciągle uświadamiam swoim uczniom, że wielcy ludzie i wielkie wydarzenia często mają związek z niewielkimi miejscowościami, a na dzieje ludzkości składają się losy niezliczonej rzeszy często zapomnianych lub bezimiennych bohaterów. Powinnością zaś każdego Polaka jest o nich pamiętać, a jeśli trzeba – wydobywać z zapomnienia i przekazywać tę pamięć następnym pokoleniom. Dlatego każdego roku w okolicach 17 maja zabieramy uczniów klas 3. gimnazjum na szczególną wyprawę i szczególne spotkanie; spotkanie z bolesną historią i jej świadkami. Trasa jest stała: Bodaki – Kiersnowo – cmentarze w Łubinie Kościelnym i w Klichach, a dwa jej pierwsze punkty obowiązkowe.

             Tak było i tym razem. W upalne przedpołudnie 20 maja 2013r. dyrektor, dwóch wychowawców i 30 uczniów klas trzecich Gimnazjum im. Jana Pawła II w Boćkach wsiadło do gminnego autokaru. W Bodakach czekał już na nas pan Zdzisław Kosiński. Zatrzymaliśmy się pod krzyżem i tablicą na skraju wsi. Pan Zdzisław jak zwykle najpierw zapalił znicz, a potem spokojnym, opanowanym i mocnym głosem po raz kolejny opowiedział to, co zapamiętał na całe życie, chociaż miał wtedy 11 lat.

            Wspomniana tablica to jeden z efektów gminnego projektu „Historia Małej Ojczyzny”, który realizowałem z uczniami w roku szkolnym 2009/2010. Tekst na niej to również w dużej części relacja pana Kosińskiego. Oto kilka zdań:

            „Ta cicha, spokojna i piękna okolica była miejscem oraz świadkiem tragicznych wydarzeń. (…)

            Wieczorem 16 maja 1945 roku – tydzień po oficjalnym zakończeniu II wojny światowej w Europie – około pięćdziesięcioosobowy oddział Narodowych Sił Zbrojnych postanowił zanocować w Bodakach. Żołnierze – w zdecydowanej większości młodzi chłopcy – byli zmęczeni ciągłymi marszami, znużeni ukrywaniem się po lasach i niepewnością jutra, zmartwieni sytuacją ojczyzny. Poza tym w Bodakach odbywało się wesele. W tej sytuacji dowódca oddziału por. Antoni Zalewski pseudonim „Orłowski” postanowił dać żołnierzom wypocząć, zabawić się, a przy tym pozwolić choć na chwilę zapomnienia o twardej partyzanckiej rzeczywistości.

            Około godz. 3. nad ranem, kiedy wszyscy twardo spali, wystawione straże – na podwórku pana Zdzisława Kosińskiego - zauważyły duży oddział bezpieki zbliżający się od strony Olszewa. (…) młodzi i niedoświadczeni wartownicy „Orłowskiego” popełnili fatalny błąd. Zamiast starać się szybko i cicho dotrzeć do dowódcy, zaczęli strzelać...

             Odtąd wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Wieś została otoczona z trzech stron i niemal jednocześnie podpalona. Z Bielska Podlaskiego nadleciały dwa samoloty. Partyzanci byli bez szans. Zaspani, podpici i zdezorientowani próbowali uciekać, ostrzeliwując się. Ci, którzy biegli w kierunku Bodaczek i lasku zwanego Struga, dostali się pod morderczy ogień karabinów maszynowych. Reszty dopełnił strzelec pokładowy samolotu. (…) Ocaleli tylko ci, którzy razem z zastępcą Zalewskiego – ppor. Augustem Dobrowolskim zdecydowali się przebijać na południe w kierunku rzeki Nurzec i leżącego za nią jakubowskiego lasu.

            Ogółem w czasie pacyfikacji wsi zginęło 27 żołnierzy NSZ. Ich ciała zostały wrzucone do bagnistej sadzawki, która znajdowała się po przeciwnej stronie drogi. W nocy towarzysze broni wydobyli je i przewieźli na cmentarze w Łubinie Kościelnym oraz w Klichach. Wieś została niemal doszczętnie spalona, a wszyscy mężczyźni i chłopcy - jako bandyci – wywiezieni do katowni Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Bielsku umieszczonego w pokarmelickim zespole klasztornym. Trzech gospodarzy nie przeżyło tortur.”

            Sprawozdanie z działalności „band” – tak komuniści określali podziemie niepodległościowe -  sporządzone 17 maja 1945 roku w PUBP w Bielsku Podlaskim i sfałszowane na potrzeby propagandy „nieco inaczej”  przedstawia to wydarzenie: „Nasza grupa bojowa składająca się z 138 bojców NKWD i dziesięciu osób z bezpieczeństwa, będąca w całkowitym uzbrojeniu, przejeżdżała przez daną wieś i została ostrzelana z karabinów maszynowych i działka. (...) Żołnierze nasi z nadzwyczajną dyscypliną, energią, odwagą i zapałem, podporządkowali się rozkazowi i zajęli swe stanowiska. Rozpoczęła się zacięta walka, bandyci stawiali znaczny opór. Wtem nasze dowództwo dało rozkaz podpalić wieś. Rozkaz był natychmiast wykonany, wieś znalazła się w płomieniach (...) Walka przybierała coraz gwałtowniejszy charakter, ponieważ do walki przeciwko nam przystąpiła ludność wsi (…)”

            W Kiersnowie przy pomniku poświęconym majorowi Zygmuntowi Szendzielarzowi ps. „Łupaszko” umówiliśmy się z panem Tadeuszem Kiersnowskim. Słuchaliśmy uważnie jego opowieści o mrocznych czasach i bohaterskich ludziach. O niezwykłym dowódcy, o czynach żołnierzy „wyklętych” z V Brygady Wileńskiej AK, o mieszkańcach Kiersnowa, którzy wiedzieli, że major „Łupaszko” ze swoim sztabem „zimuje” w gospodarstwie ojca pana Tadeusza - Mariana Kiersnowskiego, ale przez myśl im nawet nie przeszło, aby donieść o tym komunistycznym władzom; te srogo się później za to zemściły.  

            Wiosenne słońce, rozległe pola, śpiew ptaków, intensywna zieleń rozbudzonej przyrody, cisza i spokój doskonale korespondują z tym miejscem.. Młodzież słucha w milczeniu, ale zaraz powraca wesołość i beztroska. Dorośli natomiast po raz kolejny snują refleksje, że bohaterowie tamtych dni właśnie o taką rzeczywistość walczyli, a wolność jak zdrowie – nie zastanawiasz się, czym jest i jak smakuje, dopóki nie stracisz. Z tej samej przyczyny niewielu przechodniów ma czas zastanowić się nad mądrością i głębokim znaczeniem słów Stanisława Wyspiańskiego wypisanych na tablicy: „Krzyż znaczę Boży/ Nie przeto/ Bym na się/ krzyż/ przyjmował/ Lecz byś mnie Boże/ Od męki/ Od męki krzyża/ Zachował”

            Spośród wielu wierszy, które otrzymałem od pana Zdzisława najbardziej adekwatnym na podsumowanie tej lekcji wydaje mi się fragment utworu „Armio Krajowa” napisanego przed laty przez żołnierza oddziału „Orlika„ Zbigniewa Kabatę ps. „Bobo” „(…) Odmówiono ci sławy i życia/ Ale symbol wyklęty i słowa/Imię twoje wciąż sławią z ukrycia/Armio Krajowa// Nas nie stanie, lecz ty nie zginiesz/ Pieśń cię wezwie, legenda przechowa/Wichrem chwały w historię popłyniesz/ Armio Krajowa”.

             Szkoda tylko, że, aby taką lekcję dobrze przeprowadzić, muszę znaleźć dodatkowe dwie godziny historii w klasie; na wprowadzenie i podsumowanie. Inaczej moi uczniowie nie bardzo wiedzieliby, o czym mowa; historia najnowsza wypadła przecież z programu gimnazjum. Komentarz zbyteczny.

 

Jan Rzepniewski

Aktualności

Kontakt

  • Szkoła Podstawowa im. Jana Pawła II w Boćkach
    Szkoła Podstawowa im. Jana Pawła II w Boćkach
    ul. Dubieńska 4
    17-111 Boćki




  • / fax:(85)731-31-68
    sekretariat czynny w godz. 8.00- 16.00
    tel. (85)731-31-68
    księgowość czynna w godz. 8.00- 16.00
    tel.(85)731-31-67


Galeria zdjęć